środa, 27 listopada 2013

Miasto Popiołów.

Wyobraź sobie, że odrywasz się od rzeczywistości, poznajesz nowy świat którego dotąd nie potrafiłeś zobaczyć. Twoja matka zapada w magiczna śpiączkę i nikt nie wie jak ją uratować. Zaczynasz zadawać się z Nocnymi Łowcami poznajesz ulice i świat na nowo, wszystko jest inne niż dotychczas. Chłopak w którym się zakochałaś okazuje się być twoim bratem, a sam również jesteś Nefilim. Byłeś okłamywany przez całe życie, bo twoja matka chciała cię ochronić przed magicznym światem. To własnie stało się w ostatnim czasie Clary. Musi nauczyć się wszystkich zasad na nowo, zaprzyjaźnić się z osobami których nigdy nie potrafiła zobaczyć.

Drugą cześć Darów Anioła chciałam przeczytać od razu. Dosłownie w chwili natychmiastowej. Miasto Kości skończyło się w zagadkowym miejscu i chciałam wiedzieć co się stanie dalej.

Czytając Miasto Popiołów byłam w swoim świecie. Historia zaczyna się zabójstwem pewnego wilkołaka, jednak sprawca nie został złapany. To samo wcześniej przydarzyło się innemu stworzeniu. Niektórzy twierdza, że to wampiry, ponieważ przy każdej z ofiar została spuszczona krew, Nocni Łowcy i Clary wybierają się do dworu Faerie, by dowiedzieć się nieco o wydarzeniach. Teraz gdy wyszło na jaw, że bohaterka również jest Nefilim, a jej mama leży ze śpiączką w szpitalu dziewczyna zamieszkuje z Lukiem, przyjacielem Jocelyn. W międzyczasie zagląda do instytutu. Nadal usiłuje znaleźć coś, co by pomogło jej matce.

Cale Conclave zastanawia się co zrobić z Valentinem. Jest on bardzo groźnym człowiekiem, a na dodatek ojcem Clary i Jace'a oraz byłym mężem Jocelyn. Zdobył Kielich Anioła i pragnie zdobyć resztę z Darów Anioła. Do czego się posunie by to zrobić? Czy zaryzykuje wszystko, by osiągnąć swój cel?

Książkę czytało się tak samo jak pierwsza cześć. Pamiętam, że opowiadałam o niej koleżance, bo musiałam o niej opowiedzieć. Nie mogłam trzymać w sobie tyle wspaniałych emocji. Z tymi książkami zapoznałam się spory czas temu, a nadal pamiętam wszystkie wydarzenia po kolei. Czytałam to tyle razy, że znam ją niemal na pamieć. Miastu Popiołów nic nie brakowało. Była tak samo zaskakująca jak pierwsza i równie dobrze się bawiłam czytając ją. Moim ulubionym momentem była scena w Dworcu Faerie i rozmowa Jace'a z Valentinem na statku.

W tej części występuje on dosyć często i moim zdaniem jest ciekawą postacią. Oczywiście dodaje kolorów całej historii, ale jest znany z tego, ze dąży do swojego celu po trupach. Nie szkoda mu zabijać ludzi, chociaż stwierdził, że marnotrawstwo jest mu obce. Prawda jest taka, że albo staniesz po jego stronie albo umierasz. Dokładnie tak samo było z Voldemortem, chociaż obaj nie chcą tchórzy za służących.  I podczas czytania zastanawiałam się, czy Valentine potrafi kochać. Było to poruszane kilka razy i nigdy nie byłam pewna co o tym sadzić. Końcowo twierdzęże ma dziwne rozumowanie słowa ''kochać'' i jest skłonny zabić ukochaną osobę, by osiągnąć swój cel. Więc w głowie musi mieć coś nie tak. Osobiście twierdzęże ta postać jest ciekawa.

Nową postacią która będzie asystować nam praktycznie przez całą książkę jest Imogen Herondale, Inkwizytorka z Idrisu. Również sądzę że to ciekawa postać, chociaż jest przedstawiona jako surowa kobieta, jak potem się okazuje, Valentine odebrał jej rodzinę i nie wątpię że nienawidzi go najbardziej, bo to uczucie ciągnie się za nią przez połowę życia. Na początku mnie denerwowała i jej nie lubiłam, ale potem zauważyłam ile wnosi ona do tej historii.

Mogłabym się rozpisywać o tej książce cały czas i gdybym mogła, rozmawiałabym o niej bez przerwy aż do znudzenia. Jest to mój fenomen i z dumą patrzę na te książki. Bo ja ją odkryłam, nikt mi jej nie polecił. Uwielbiam to uczucie. Nigdy nie zabraknie mi słów, by ją opisać i nawet jeśli mówiłabym o niej milion razy, za każdym razem powiedziałabym coś nowego. Ktoś, kto nie czytał tej książki, naprawdę nie wie co traci.



''.Nigdy nie wiedziałem, gdzie jest moje miejsce. Ale ty sprawiłaś, że zależy mi na tym, żeby je mieć''

''Valentine po raz pierwszy spojrzał na trupa i powiedział:

– Pozostałych Cichych Braci też zabiłem. Musiałem. Mieli coś, czego potrzebowałem.
– Co? Poczucie przyzwoitości?''

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz