sobota, 30 listopada 2013

W Pierścieniu Ognia.

Własnie skończyłam oglądać Igrzyska Śmierci: W Pierścieniu Ognia. Z tego co mówili ci, którzy już go oglądali, film był niesamowity tak samo jak książka. Otóż ja mam podobne zdanie. Poprzeczka była wysoka, bo trylogią jestem zafascynowana, wiec nawet nie liczyłam że film będzie beznadziejny.

Katniss i Peeta (tutaj w roli Jeniffer Lawrance i Josh Hutcherson) po wygraniu siedemdziesiątych czwartych Głodowych Igrzysk wyjeżdżają na Tounee. Zwiedzają jedenaście dystryktów i wygłaszają przemowy. Jednak wcześniej odwiedził ją sam prezydent Snow, mówiąc że musi uspokoić nastroje w dystryktach. Jeśli nie, wybuchnie rewolucja. Pierwszą sceną kiedy chciało mi się płakać, było gdy nasza bohaterka mówiła o Rue. Jednak później Katniss widzi że to na nic. Nawet jeśli ochroni swoją rodzinę i bliskich, co się stanie z resztą ludzi? Ich nie będzie miał kto ochronić.

Prezydent Snow chce się jej pozbyć za wszelką cenę, dlatego obchodząc siedemdziesiąte piąte Głodowe Igrzyska wysyła wylosowane osoby z puli, spośród zwycięzców. Gdy maja swoje kilka minut każdy z nich próbuje co w ich mocy, by zmienić nastrój kapitolińczyków i odwołać Igrzyska, jednak nic z tego nie wychodzi. Katniss i Peeta wracają ponownie na arenę. Jest to dla nich trochę trudne, wszyscy zwycięzcy w jakiejś części się znają i Haymitch namawia ich, by zawarli sojusz, jeśli nie oni będą pierwszymi ofiarami. Obojgu nadal zależy by ocalić siebie nawzajem.

Porównując ''W Pierścieniu Ognia'' z innymi filmami widać znaczącą różnice. Nie będę podawać tytułów, ale ta ekranizacja ma w sobie coś głębszego. Oglądając ma się w sobie ten promyk, który powinien być przy dobrym filmie.

O grze aktorskiej nie będę dużo mówić, bo była niesamowita. Aktorzy zostali dobrze dobrani i oglądając, nie myślałam ''Jezu, a ten/ta co tu robi?''. Każdy z nich odegrał swoja postać tak, jak sobie wyobrażałam czytając książkę. Było dużo smutnych scen, bardzo się wczułam i kiedy widziałam emocje na twarzach bohaterów sama w jakiejś części to czułam.

Zgodnie z zasadą sequeli efekty specjalne biją na głowę te z pierwszej części. Wszystko jest dopracowane z detalami. Arena jest realistyczna i zawiera nowe niespodzianki przygotowane przez Kapitol. Nie można też pominąć faktu, że w filmie jest pełno cytatów z książki. Z pewności każdy fan polubi ten stan rzeczy. Francis Lawrence nie wzorował się jedynie na twórczości Suzanne Collins. On przeniósł ją wiernie na ekran.
Moja ulubiona scena jak sadze była końcówka filmu, kiedy w dżungli Katniss i Finnik natknęli się na głoskółki. Nie wiem czemu, najbardziej zapadło mi to w pamięci.

''W pierścieniu ognia'' dostarcza prawie dwie i pól godziny dobrej rozrywki i widz nie czuje się, że reżyser robi z nas głupka, a postaci łatwo zdobywają nasza sympatie. Kończąc oglądać, chce się zobaczyć więcej i więcej, a o to własnie chodziło. Osobiście będę z niecierpliwością czekać na ''Kosogłosa'' który niestety pojawi się dopiero za rok, ale już wiem że warto czekać.



środa, 27 listopada 2013

Miasto Popiołów.

Wyobraź sobie, że odrywasz się od rzeczywistości, poznajesz nowy świat którego dotąd nie potrafiłeś zobaczyć. Twoja matka zapada w magiczna śpiączkę i nikt nie wie jak ją uratować. Zaczynasz zadawać się z Nocnymi Łowcami poznajesz ulice i świat na nowo, wszystko jest inne niż dotychczas. Chłopak w którym się zakochałaś okazuje się być twoim bratem, a sam również jesteś Nefilim. Byłeś okłamywany przez całe życie, bo twoja matka chciała cię ochronić przed magicznym światem. To własnie stało się w ostatnim czasie Clary. Musi nauczyć się wszystkich zasad na nowo, zaprzyjaźnić się z osobami których nigdy nie potrafiła zobaczyć.

Drugą cześć Darów Anioła chciałam przeczytać od razu. Dosłownie w chwili natychmiastowej. Miasto Kości skończyło się w zagadkowym miejscu i chciałam wiedzieć co się stanie dalej.

Czytając Miasto Popiołów byłam w swoim świecie. Historia zaczyna się zabójstwem pewnego wilkołaka, jednak sprawca nie został złapany. To samo wcześniej przydarzyło się innemu stworzeniu. Niektórzy twierdza, że to wampiry, ponieważ przy każdej z ofiar została spuszczona krew, Nocni Łowcy i Clary wybierają się do dworu Faerie, by dowiedzieć się nieco o wydarzeniach. Teraz gdy wyszło na jaw, że bohaterka również jest Nefilim, a jej mama leży ze śpiączką w szpitalu dziewczyna zamieszkuje z Lukiem, przyjacielem Jocelyn. W międzyczasie zagląda do instytutu. Nadal usiłuje znaleźć coś, co by pomogło jej matce.

Cale Conclave zastanawia się co zrobić z Valentinem. Jest on bardzo groźnym człowiekiem, a na dodatek ojcem Clary i Jace'a oraz byłym mężem Jocelyn. Zdobył Kielich Anioła i pragnie zdobyć resztę z Darów Anioła. Do czego się posunie by to zrobić? Czy zaryzykuje wszystko, by osiągnąć swój cel?

Książkę czytało się tak samo jak pierwsza cześć. Pamiętam, że opowiadałam o niej koleżance, bo musiałam o niej opowiedzieć. Nie mogłam trzymać w sobie tyle wspaniałych emocji. Z tymi książkami zapoznałam się spory czas temu, a nadal pamiętam wszystkie wydarzenia po kolei. Czytałam to tyle razy, że znam ją niemal na pamieć. Miastu Popiołów nic nie brakowało. Była tak samo zaskakująca jak pierwsza i równie dobrze się bawiłam czytając ją. Moim ulubionym momentem była scena w Dworcu Faerie i rozmowa Jace'a z Valentinem na statku.

W tej części występuje on dosyć często i moim zdaniem jest ciekawą postacią. Oczywiście dodaje kolorów całej historii, ale jest znany z tego, ze dąży do swojego celu po trupach. Nie szkoda mu zabijać ludzi, chociaż stwierdził, że marnotrawstwo jest mu obce. Prawda jest taka, że albo staniesz po jego stronie albo umierasz. Dokładnie tak samo było z Voldemortem, chociaż obaj nie chcą tchórzy za służących.  I podczas czytania zastanawiałam się, czy Valentine potrafi kochać. Było to poruszane kilka razy i nigdy nie byłam pewna co o tym sadzić. Końcowo twierdzęże ma dziwne rozumowanie słowa ''kochać'' i jest skłonny zabić ukochaną osobę, by osiągnąć swój cel. Więc w głowie musi mieć coś nie tak. Osobiście twierdzęże ta postać jest ciekawa.

Nową postacią która będzie asystować nam praktycznie przez całą książkę jest Imogen Herondale, Inkwizytorka z Idrisu. Również sądzę że to ciekawa postać, chociaż jest przedstawiona jako surowa kobieta, jak potem się okazuje, Valentine odebrał jej rodzinę i nie wątpię że nienawidzi go najbardziej, bo to uczucie ciągnie się za nią przez połowę życia. Na początku mnie denerwowała i jej nie lubiłam, ale potem zauważyłam ile wnosi ona do tej historii.

Mogłabym się rozpisywać o tej książce cały czas i gdybym mogła, rozmawiałabym o niej bez przerwy aż do znudzenia. Jest to mój fenomen i z dumą patrzę na te książki. Bo ja ją odkryłam, nikt mi jej nie polecił. Uwielbiam to uczucie. Nigdy nie zabraknie mi słów, by ją opisać i nawet jeśli mówiłabym o niej milion razy, za każdym razem powiedziałabym coś nowego. Ktoś, kto nie czytał tej książki, naprawdę nie wie co traci.



''.Nigdy nie wiedziałem, gdzie jest moje miejsce. Ale ty sprawiłaś, że zależy mi na tym, żeby je mieć''

''Valentine po raz pierwszy spojrzał na trupa i powiedział:

– Pozostałych Cichych Braci też zabiłem. Musiałem. Mieli coś, czego potrzebowałem.
– Co? Poczucie przyzwoitości?''

niedziela, 17 listopada 2013

Miasto Kości.

Z Miastem Kości spotkałam się jakieś cztery lata temu. Będąc w bibliotece w dziale książek młodzieżowych już nie miałam co wybrać, gdy ta książka przykuła moją uwagę. Byłam zirytowana, że  nie mam co wypożyczyć, bo zawsze brałam przynajmniej trzy ksiazki. Wzięłam ją do ręki i spojrzałam z niechęcią. Na okładce był blondwłosy chłopak, odwróciłam i przeczytałam co pisze na tyle. Dowiedziałam się że to książka o wilkołakach, wampirach i innych fantastycznych istotach. Wzięłam ją, bo nie było nic innego, ale gdybym miała już kilka książek i bym zobaczyła tą, możliwe że  bym jej nie przeczytała. Przynajmniej streszczenie mnie nie zachęciło.

Książka na początku mnie nie wciągnęła. Pamiętam że  dopiero od jakiejś siedemdziesiątej strony zaczęłam czytać i pomyślałam ''może to nie jest aż takie złe?''. Historia opowiada o nastoletniej Clary żyjącej ze swoja matka w Brooklinie. Pozornie wiedzie spokojne życie, ma jedynego najlepszego przyjaciela Simona, jej mama jest wdową. Podczas pewnej imprezy w Pandemonium jest świadkiem morderstwa. Ale to nie było coś zwyczajnego. Zabójcy rozmawiali o demonach i pewnym człowieku imieniem Valentine. Cala sytuacja nie byłaby jeszcze aż tak dziwna, gdyby nie okazało się, ze tylko Clary to widziała. Czy jej się to wszystko wydawało? Luke, najlepszy przyjaciel jej mamy milczy,  gdy dziewczyna o tym wspomina. Dodatkowo po tym wydarzeniu, jej mama Jocelyn została porwana. Kiedy bohaterka po telefonie od matki wróciła do domu zastała bałagan i ani śladu swojej rodzicielki.

O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego życie Clary wywróciło się o trzysta sześćdziesiąt stopni? Na te i wiele innych pytań pomogą znaleźć jej odpowiedz Nocni Łowcy. Owi zabójcy tamtego dnia w Pandemonium. Dziewczyna została przygarnięta do Instytutu przed blondwłosego chłopaka imieniem Jace. Nastolatek mieszka tam wraz ze swoim parabatai Alekiem, jego siostrą Isabelle, ich bratem Maxem oraz nauczycielem Hodgem. Bohaterka przeszukuje świat, który wydaje się o wiele inny teraz kiedy zna już prawdę,  po to by odnaleźć swoja matkę.

Książkę, pomimo licznych stron czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Gdy się w nią zatopiłam wyskakiwałam niemal z zębami na każdego kto mi przerywał. Przeczytałam mnóstwo serii, ale to jest cudne. Gdy skończyłam czytać, zrozumiałam dlaczego z tyłu nie pisze dokładniej. Po prostu aż strach coś powiedzieć, żeby nie popsuć czytania. Tyle się tam dzieje. To moja pierwsza książka, której mi nikt nie zaspojlerowal, czytałam ją jak zauroczona. Nigdy nie przewidywałam co się stanie i to było wspaniałe. Momentami niemal siedziałam z rozdziawioną buzią. Czasami zamknęłam książkę i patrzyłam z wielkimi oczami na sufit z myślami ''o matko, co się własnie stało?!''. Dodatkowo styl pisania Cassandry Clare jest świetny, potrafi ze zwykłych słów wyczarować cudo.

Fabuła jest świetna, ale przejdźmy do bohaterów, bo tak samo powalają na kolana. Clarissa Fray jest normalną nastolatką, nigdy by nie pomyślała że coś takiego zdarzy się w jej życiu. Ale cała serię dopełnia Jace, nastoletni Nefilim, sierota wychowany w Instytucie. Nie wiem co jest większe, jego uroda, bo z książki wiemy że jest nieziemsko przystojny i wszystkie dziewczyny za nim szaleją, czy jego sarkazm. Czytając książkę czasami nie mogłam przestać się śmiać z jego żartów i arogancji. Również polubiłam Isabelle, która urodą powala jak strzałem z bicza, którego używa podczas walk.

Brak mi słów by opisać tą książkę. Jestem w niej totalnie zakochana i szkoda, że większość osób usłyszała o niej dopiero po ekranizacji. Ale niestety zawsze tak będzie, a ja zawsze z miłą chęcią powrócę do Miasta Kości stojącej w honorowym miejscu na mojej półce.

czwartek, 14 listopada 2013

Przed Świtem

Książkę ''Przed Świtem'' dostałam na urodziny. Po obejrzeniu ekranizacji nie zostało mi nic innego jak czekać aż ostatnia cześć wyjdzie do kin.

Rzadko się mi zdarza,  że najpierw obejrzę film a potem przeczytam książkę. Ale tym razem tak było. Kiedy pewnego dnia byłam w księgarni, a na półce zobaczyłam ''Zmierzch'' postanowiłam po raz pierwszy to przeczytać. Kolejną cześć tez kupiłam a trzecią i czwartą poprosiłam w prezencie. Z serią zapoznałam się kiedy wszędzie było o tym głośno, nie chciałam żeby światowy bestseller umknął mi przed nosem. Tamten okres był zimowy wiec nie czytałam dużo, bo zajmowałam się szkoła i tak jakoś wyszło.

Ale wracając do ksiazki ''Przed Świtem'' jest jedną z moich ulubionych części. Bella zgodziła się wyjść za Edwarda, mieli piękne wesele i wyjechali w podróż poślubna. Jednak tutaj sprawy się komplikują. Nasza bohaterka zaszła w ciąże i chce zatrzymać dziecko, co jest bardzo niebezpieczne dla jej zdrowia. Rodzina Cullenów przeszukuje mity, by dowiedzieć się coś o dziecku człowieka i wampira. Dodatkowo maja też inny problem. W każdej chwili mogą pojawić się Volturi by sprawdzić czy Bella przestała być istota ludzka. Z ksiazki dowiemy się czy bohaterce, wbrew sprzeciwom Edwarda udało się zatrzymać dziecko, czy jedno z jej marzeń, czyli bycie wampirem się spełni oraz jakie będą z tego konsekwencje. Ponieważ ta sytuacja jest nieco skomplikowana. Jeśli ona pozostanie człowiekiem, Volturi przyjdzie by ja zabić, gdyż jak twierdzą za dużo wie o wampirach jak na istotę ludzka. Lecz jeśli ja przemienią może dojść do wojny pomiędzy wampirami i wilkołakami, bo kiedyś rodzina Cullenów zawarła pakt, w którym obiecała, że  nie zabiją żadnego człowieka, żeby żyć z nimi w pokoju.

Całą serię czytało się szybko i przyjemnie. Jeśli ktoś nie gustuje w fantasy romansach, może mu nie przypaść do gustu, ponieważ niemal cala historia odnosi się do miłości człowieka i wampira. Te ksiazki są światowym bestsellerem i zapisały się w historii obok przygód o Harrym Potterze. Pomimo wielu anty wielbicieli, mnie ta seria zahipnotyzowała. Jako ulubione wybrałabym kilka innych książek, jednak w wolnym czasie z miłą chęcią wracam do małego miasteczka Forks i od początku poznaję historię trójkąta miłosnego Bella- Edward- Jackob.

Jeśli ja byłabym na miejscu tej bohaterki, z pewnością wybrałabym Jackoba. Miał w sobie coś, czego brakowało mi w Edwardzie. Kiedy Bella miała jakiś głupi pomysł Jake mówił ''jasne, czemu nie?''. Natomiast moim zdaniem Edward miał jakąś obsesje na punkcie jej bezpieczeństwa i to czasami mnie irytowało. Jednakże każdy mól książkowy powinien mieć tą serie na jesienne, deszczowe dni.

środa, 6 listopada 2013

Harry Potter i Komnata Tajemnic

Druga część z serii ''Harry Potter'' napisana przez J.K.Rowling nazywa się ''Harry Potter i Komnata Tajemnic''.

Filmem fascynowałam się od małego. Oglądając go cytowałam dialogi, aż w końcu zostałam zapytana ``po co to oglądamy, skoro znamy tekst na pamieć?''. No własnie. Moim zdaniem ta historia nigdy się nie znudzi. Gdy będziemy starsi, zapamiętamy ja jako jedna z najlepszych książek naszych czasów. Wydaje mi się, ze może wyjść wiele powieści, ale nic nie pobije tej serii.

Harry po spędzeniu roku w szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, pokonaniu Lorda Voldemorta i zdobyciu Pucharu Domów dla Gryfiindoru wraca do mieszkania swojego wujostwa. Ci wciąż źle go traktują, a on sam czuje się samotny oraz tęskni za szkoła, przyjaciółmi i gra w quidditcha.
Jednak w głębi ducha cieszy się wiedząc prawdę o tym kim jest, jak zginęli jego rodzice i czując że  Hogwart jest jego prawdziwym domem. Na dodatek zdobył kolegów, których nigdy nie miał.

Pewnego dnia, gdy Harry zostaje zamknięty w swoim pokoju, na łózko zastaje dziwnego stwora, który przedstawia się jako Zgredek, domowy skrzat. Twierdzi że przybył, żeby ostrzec naszego bohatera, bo w Hogwarcie ma się stać coś bardzo niebezpiecznego i chce, żeby Harry w tym roku został w domu. Również przyznaje się do tego, że przetrzymuje listy od Rona i Hermiony, bo myslal, że  wtedy dwunastolatek nie wróci do szkoły.

Książka jest naprawdę przyjemna w czytaniu. Uwielbiam odświeżać sobie ta historie od nowa. Najbardziej podoba mi się, że ma trochę zagadkowy posmak, bo czytając ja po raz pierwszy nie spodziewałam się, co się za chwile stanie, co niestety zdarza mi się czasami czytając inne książki. Również podoba mi się postać Harry'ego, ponieważ charakteryzuje się wielka odwaga i dobrym sercem. Nie patrzy na to co kto posiada, ani jak wygląda, ale jaki jest w środku. W tej serii bohaterzy są prześwietni. Od każdego z nich można się wiele nauczyć i nie umiem wybrać kto może mi przekazać najwięcej, bo się nie da. Każda postać jest tak zarysowana, ze przy tylu czytelnikach, każdy znajdzie swój własny przekaz.




poniedziałek, 4 listopada 2013

Harry Potter i Kamień Filozoficzny.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny jest pierwszym tomem z serii przygód o Harrym potterze napisanym przez J.K.Rowling. Jest już światowym bestsellerem przez kilka lat, ale i tak postanowiłam napisać o tym moja opinie.

Głównym bohaterem jest jedenastoletni chłopak, Harry Potter, który mieszka z ciocia, wujkiem i ich rozpieszczonym synem, ponieważ jego rodzice zginęli gdy był mały. Wujostwo traktuje go jak obcego, a nawet i gorzej. Mieszka w komórce pod schodami, nosi stare, za duże ubrania po Dudleyu a na dodatek musi robić prace domowe. Jedzenia nie dostaje dużo, dlatego jest bardzo szczupły.

Jednak wszystko się zmienia, gdy pewnego wakacyjnego dnia, dostaje mnóstwo listów zaadresowany do niego. Z tylu jest pieczątka Hogwartu. Ale to nie wszystko. Przychodzi do niego, wysoki, potężny mężczyzna z włosami i broda do ramion, który oznajmia mu, ze jest czarodziejem.

Harry początkowo nie wierzy, ale to prawda. Mężczyzna imieniem Hagrid jest gajowym w owej szkole Magii i Czarodziejstwa, do której nasz bohater został przyjęty. W książce, Harry poznaje nowych przyjaciół, uczy się zaklęć, latania na miotle, historii Hogwartu i wiele innych rzeczy. A na dodatek przydarzają się mu oraz jego przyjaciołom Ronowi i Hermionie zwariowane historie.

Książka  jest przyjemna w czytaniu, zawiera wiele wartości życiowych i śmiesznych sytuacji. Czytając ja nie mogłam się oderwać. Ma łatwy do zrozumienia język i nie zaśniesz spokojnie, dopóki nie skończysz rozdziału. A wtedy chcesz więcej. Gdy jesteś zestresowany, zagubiony, zmęczony czy po prostu znudzony, możesz przenieść się do tego magicznego świata, który jest tak inny ale i tak podobny i zapomnieć o wszystkim co cie dookoła otacza. Podobają mi się bohaterowie, ponieważ jest ich dużo, są barwnie i tak realnie przedstawieni, ze można się do nich odnieść. Dlatego, jeśli nadal istnieją tacy, którzy obejrzeli film, ale nie przeczytali ksiazki, powinni się natychmiast za to zabrać.

Kosogłos.

Trylogia ‚Igrzyska Śmierci’ napisana przez Suzanne Collins to już światowy fenomen. Kiedyś serca podbijała szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwardzie, potem wszystkie nastolatki oszalały na punkcie Edwarda i Belli. Teraz możemy spotkać się z fascynacją tej oto trylogii. W księgarniach można zobaczyć te książki na półce z bestsellerami. Sądzę jednak, że gdyby nie film, ta historia nie miałaby tak wielu czytelników ilu ma teraz.
Katniss wraz z mamą, siostrą i wieloma osobami z dwunastki mieszka w legendarnej trzynastce- dystrykcie, który według historii Kapitolu został zgładzony. Jej życie jest nowe i bardziej chaotyczne- zasady które tam panują są po prostu inne i Katniss ma problemy z przystosowaniem się. Pomimo wszystko postanawia zostać Kosogłosem – symbolem oporu przeciwko Kapitolowi. Jednak chce, by za to Prezydent Coin przysięgła publicznie, że porwanym przez Kapitol trybutom w tym Peecie nie groziło nic z ich strony po wojnie. Nadciąga wielka wojna i rebelianci potrzebują nadziei i siły, którą ona im daje.
Katniss mimo tego musi się borykać nie tylko z problemami obalenia prezydenta Snowa i odebrania mu władzy, ale i z własnymi demonami i przeszłością, która jest dla niej dodatkowym ciężarem. Wszystko razem tworzy pełną napięcia akcję w której wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, a i ciężko jest przewidzieć, co się stanie za moment.
Dziewczyna uległa w tej części zmianie. Jest bardziej spokojna, zgodna, zamroczona, czy nawet powiedziałabym wyprana z emocji. Nie jest już tą szaloną osobą, którą była chociażby w pierwszej części, gdy wystartowała w Głodowych Igrzyskach by móc ochronić siostrę. Nie jest już ta osobą, która tak zażarcie walczyła o przetrwanie.
Trylogia `Igrzyska Śmierci´ zaczarowała mnie swoja historia niemal tak samo, jak przygody o Nocnych Łowcach, Harrym Potterze czy Zmierzch. Te książki zasługują na wielu czytelników, ponieważ są fascynujące i zawierają wiele morałów i prawd życiowych. Jednak czytając kosogłosa czułam niedosyt. Niby historii nic nie brakowało, ale spodziewałam się więcej. Momentami czułam że książka jest napisana ot tak, aby wreszcie już ją ukończyć. Jest krwawa i okazuje okrutny świat Kapitolu, dużo osób w niej umiera. Bardzo brakowało mi w niej dawnego Peety, jego czułości do Katniss. Spodziewałam się jakiegoś dłuższego zakończenia odnośnie przyszłości.
Styl pisania jest nadal taki sam. Czyta się lekko i przyjemnie jednak przez cały czas wyczekiwałam czegoś, czegokolwiek co by podsyciło historię i że smutkiem muszę przyznać ze się ”tego czegoś” nie doczekałam.
Twierdzę, ze ‚kosogłos´ jest najgorsza z trzech części, ale tylko że brakowało w nim czegoś charakterystycznego, co znajdowało się w dwóch poprzednich tomach. Liczyłam również na jakieś oryginalniejsze, mocniejsze zakończenie. Patrząc jednak ogółem na wszystkie trzy części, historia jest genialna i może rywalizować ze Zmierzchem. Trylogia pod względem niecodziennej historii, bo więcej jest bestsellerów o wampirach niż o wojnach napisane w taki sposób, pozostanie mi zawsze w pamięci. Takiej trylogii się po prostu nie zapomina.

W Pierścieniu Ognia.

W pierścieniu ognia jest kontynuacją igrzysk śmierci napisaną przez Suzanne Collins.
W pierwszej części zapoznaliśmy się z szesnastoletnią Katniss, która zgłosiła sie za swoja siostrę na Głodowe Igrzyska. Ku zdziwieniu udało się jej wygrać wraz z Peetą, ale na tym się nie skończyło. Dziewczyna w ostatnim rozrachunku na arenie wyciągnęła jagody, przez co sprowokowała Kapitol. Musi udawać zakochana po uczy, by ocalić życie sobie i bliskim.
Wiedzie na pozór normalne życie, ponadto nie musi się już więcej martwic o pożywienie ani o pieniądze. Jako zwyciężczyni Igrzysk Śmierci, będzie miała tego nad dostatkiem. Na dodatek jej nowy dom znajduje się w wiosce zwycięzców, gdzie trafiają wszyscy, którym udało się zostać na arenie jako ostatniemu. Również pomaga swojemu najlepszemu przyjacielowi wyżywić rodzinę, gdyż ma trojkę młodszego rodzeństwa, a sam musi całymi dniami ciężko pracować w kopalni.
Katniss wraz z Peetą szykują się na tournee zwycięzców, w którym będą jeździć do każdego spośród dwunastu dystryktów by świętować swoje zwycięstwo. Jednak nie wszystko idzie tak jak powinno. Nasza bohaterka ma odpowiedzialne zadanie do wykonania. Pod groźbą śmierci Gale´a i jego rodziny musi podczas trasy uspokoić zachowanie w dystryktach. Sama o tym nie wiedząc, w oczach innych stała się główna przywódczynią buntu. A stało się to własnie wtedy, gdy na arenie wyciągnęła jagody.
Ale to nie wszystko. Kapitol i jego mieszkańcy szykują się do ćwierćwiecza poskromienia. Czyli do celebrowania siedemdziesiątych piątych Głodowych Igrzysk. Ku przewidywaniu Katniss, jak i zapewne innych, w tym roku na arenie pójdzie chłopak i dziewczyna, ale losowani będą spośród wszystkich zwycięzców w każdym dystrykcie. Co oznacza ze Katniss musi znów walczyć o życie. Ale teraz obiecała sobie, ze musi zrobić wszystko co w jej mocy by ocalić Peete. Czy jej się to uda?
Suzanne Collins stworzyła nowy świat, ale można się w nim zobaczyć podobieństwo do naszego. Autorka ma nie tylko talent do tworzenia fantastycznych historii, ale również świetnych bohaterów. Książka jest napisana bogatym językiem, ale łatwym do zrozumienia. Na dodatek ma w sobie coś takiego, że z każdym rozdziałem zaciekawia bardziej, wiec nie da się po prostu zostawić książki i pójść spać czy zacząć robić inną rzecz. Druga część zaciekawia tak samo ja pierwsza i ci którzy sięgnęli po obydwie, zapewne bez wahania sięgną po trzecia, chociażby po to żeby zobaczyć co się stanie z bohaterami.
A Wy? Zapoznaliście się już z okrutnym światem Kapitolu?

Igrzyska Śmierci.

Igrzyska śmierci jest pierwszą częścią trylogii napisana przez Suzanne Collins o tym samym tytule.
W państwie Panem panuje bieda a na dodatek ma ono okrutną tradycje, polegającą na corocznym losowaniu chłopaka i dziewczyny spomiędzy dwunastu dystryktów na Głodowe Igrzyska. Jest w nich tylko jedyna zasada. Tylko jedna osoba może przeżyć. Jeśli wygra, do końca swojego życia będzie mieszkać w wiosce zwycięzców, obsypywana pieniędzmi z kapitolu.
Katniss Everdeen jest szesnastoletnia bohaterką, mieszkającą w dwunastym dystrykcie, która po śmierci ojca stała się głównym żywicielem rodziny. Jej mama z pomocą młodszej siostry Prim usiłuje utrzymywać ludzi przy życiu, gdy ona poluje wraz ze swoim najlepszym przyjacielem w lesie, by nie umrzeć z głodu.
W momencie kiedy do tegorocznych Igrzysk zostaje wylosowana jej siostra, Katniss zgłasza się jako ochotnik, by zamiast niej walczyć na śmierć i życie. Razem z nią idzie Peeta, chłopak z miasta, który niegdyś, rzucając dwa spalone bochenki chleba uratował jej życie.
Czytając książkę odczuwałam uczucia bohaterki. Martwiłam się kiedy ona była zmartwiona i kiedy miała kłopoty na arenie. Cieszyłam się, kiedy udało jej się odnaleźć Peete i dopingowałam, kiedy szła na ucztę po lek.
Książka jest napisana w bardzo ciekawy sposób. Nie mogłam się od niej oderwać, a kiedy wreszcie mi się udało, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak się skończy.
Bardzo polecam, dla każdego. Myślę ze historia wciągnie, nawet jeśli ktoś nie jest wielbicielem takich książek. Jest to całkiem inny, dobrze wybrany temat, bo historie z życia wampirów i wilkołaków mogą się już trochę znudzić.

Witam!

Witam. Nazywam się Kinga i własnie zaczynam prowadzić bloga z recenzjami. Będę starać się dodawać je systematycznie. Proszę o szczere komentarze odnośnie moich prac oraz wymienianie się opiniami.

Enjoy.