Wyobraź sobie że zdarza ci się coś takiego, jak trójce naszych bohaterów.
Jason budzi się w autobusie pełnym młodzieży, trzyma za rękę piękną dziewczynę, ale nie pamięta kim jest. Wychodzi na to, że stracił pamięć, chociaż Piper zachowuje się jakby ich coś łączyło, a Leo twierdzi, ze jest jego najlepszym przyjacielem. Czuje dezorientacje i nie wie co się dzieje.
Piper trzyma w sobie straszną tajemnicę. Jej ojciec, bardzo znany aktor zaginął, a ona sama miała sen, którego znaczenia nie potrafi rozszyfrować. Jedyne co wie to to, że jej tata ma kłopoty, a ona musi mu pomóc. Dodatkowo jej chłopak Jason wydaje się jej nie poznawać. Dziewczyna zastanawia się to się dzieje.
Ale jest jeszcze Leo, który ma niezwykłe zdolności techniczne, ADHD i straszna przeszłość.
W każdym z nich jest coś nie tak, dlatego chodzą do Szkoły Dziczy, dla trudnej młodzieży. Piper znalazła się w niej dlatego, że chcąc zwrócić uwagę swojego ojca kradła różne rzeczy. Jej tata powiedział ''dosyć'' kiedy wróciła z BMW.
Podczas szkolnej wycieczki wybucha burza oraz atakują ich dziwne potwory. Wtedy historia się rozkręca. Okazuje się że nasi bohaterowie są dziećmi Bogów i trafiają do miejsca zwanego Obozem Herosów. Leo zostaje niemal od razu uznany przez swojego ojca Hefajstosa. Boga ognia, rzemiosła i kowalstwa. Trafia do domku pełnego narzędzi, jednak wszyscy mówią o ciążącej na nim klątwie.
Jednak na ich trójce ciąży przepowiednia. Czy uda im się ja spełnić?
Po raz pierwszy książkę miałam w ręce w wakacje. Usilnie chciałam kupić coś do czytania. Historia od razu mnie zaciekawiła, uwielbiam mity o bogach greckich. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze ''Obóz Herosów'' jest kontynuacją Percy'ego Jacksona. Pojawiają się postaci z tamtych części.
Gdy wróciłam do domu od razu rzuciłam się w kłąb wydarzeń, a jest ich dużo. Jednak czyta się szybko i przyjemnie. Nie mogłam odłożyć historii kiedy nasi bohaterzy mieli kłopoty, musiałam doczytać. Nawet nie po to by zobaczyć co się stanie, a dlatego, że nie potrafiłam. Wszystko jest tak świetnie opisane. Język pisania jest prosty do zrozumienia, ale nie banalny jak dla ośmiolatka. Teoretycznie historia jest oklepana. Trojka nastolatków nie wiedzących że posiadają nadludzką silę i przepowiednie do spełnienia, a w wiórze wydarzeń okazuje się jacy są wspaniali i dokonują wszystkiego z zamkniętymi oczami. Oczywiście mają swoje upadki, zawsze coś musi wyjść źle. Jednak nie mogę powiedzieć o tej książce że jest oklepana. Ma w sobie ''to coś'' czego nie mają inne. Jest w niej trochę tajemnicy, sekretów, bólu oraz bardzo dużo przelewu krwi. To jedna z tych serii w których by bohaterzy zrobili część zadania muszą pójść w parę innych niebezpiecznych miejsc.
Nie wiem czy czytam dobrze dobrane książki do mojego gustu, czy wciąż przeczytałam za mało, ale były tylko dwie powieści o których wypowiedziałam się źle. Sądzę że każda historia ma w sobie coś niesamowitego, a ta całkowicie mnie urzekła.
Najbardziej w książce podobało mi się ostatnie zdanie. To po nim pierwsze co pomyślałam było ''matko, ta książka jest genialna''. W głębi świadomości wiedziałam o tym(co mówi to zdanie), lecz historia nie kazała mi o tym myśleć, dlatego gdy skończyłam czytać krew dosłownie zatrzymała mi się w żyłach i wiedziałam że koniecznie muszę sięgnąć po kolejną cześć.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
sobota, 25 stycznia 2014
Miasto Upadłych Aniołów.
Był dość duży odstęp czasu, kiedy po ''Mieście Kości'' sięgnęłam po czwartą część. Ale gdy już wpadła w moje ręce wzięłam ją bez wahania, zabrałam ze sobą do wanny i rozkoszowałam się czytaniem.
Miasto Upadłych Aniołów jest nieco inne od poprzednich części. Tamte uważam jako rozwój historii a ta jest nieco poważniejsza. Nadal dzieje się dużo jak zawsze. Jednak tym razem Clary zaczyna poważne szkolenie jakie powinien przejść każdy Nefilim. Luke i matka nastolatki zdecydowali się pobrać, Jace może już na spokojnie cieszyć się miłością do swojej ukochanej.. Gdyby nie regularnie nawiedzające go koszmary dotyczące śmierci Clary. Dlatego, w obawie o jej bezpieczeństwo unika jej. Dodatkowo umierają nowonarodzone dzieci. Charakteryzują je czarne oczy.
Czy ktoś chce zrobić armie Sebastianów a raczej Jonathanów?
Między innymi, dlatego rożni się ta cześć od poprzednich, jest bardziej mroczna, jest wiele zagadek do wyjaśnienia, dużo bólu i cierpienia. Spotykałam się ze słowami, że ta część jest beznadziejna, pisana dla zysków lub Cassandra nie ma już pomysłów na siebie. Nie powiedziałabym tego, po prostu rożni się od poprzednich, wcześniej było więcej fantastyki, więcej zapoznania się z ich kultura, Idrysem, dużo niespodziewanych przygód i zawrotów akcji.
To moja ukochana seria i nie zawiodłam się, przeczytałam ją równie szybko i z taką samą przyjemnością jak poprzednie. Warsztat pisarski jest taki sam i dzięki temu lektura jest tak przyjemna. Jace jest teraz inny, ale widać jego bezgraniczną miłość do Clary, nadal pokazuje że jest narcyzem oraz jego sarkazm jest tak mocny jak w poprzednich częściach, jednak jest go mniej dlatego też Miasto Upadłych Aniołów nie jest tak kolorowa i zabawna. To i tak nie powstrzymywało mnie przed myśleniem ''ah ten Jace, nigdy się nie zmieni.''
Simon jak zwykle wpada w tarapaty i nie spodziewałby się że osoba która w tych chwilach jest przy jego boku, to ta która zawsze okazywała ze go nie lubi.
Dodatkowo mamy nowa postać, współlokator Simona i nowy członek zespołu ale czy jest tym za kogo się podaje?
W pewnym sensie wszystko wróciło do normy, lecz prawdziwe kłopoty dopiero nadciągają.
Tak czy inaczej książkę czytało się przyjemnie, nie było tyle zawrotów akcji jak w poprzednich lecz rozpoczyna się nowy początek. Polecam ja tak samo jak i poprzednie.
"- Połamania nóg - życzył im Jace ze złośliwym uśmiechem. - Ja zaczekam tutaj i mam nadzieję, że połamię cudze."
Miasto Upadłych Aniołów jest nieco inne od poprzednich części. Tamte uważam jako rozwój historii a ta jest nieco poważniejsza. Nadal dzieje się dużo jak zawsze. Jednak tym razem Clary zaczyna poważne szkolenie jakie powinien przejść każdy Nefilim. Luke i matka nastolatki zdecydowali się pobrać, Jace może już na spokojnie cieszyć się miłością do swojej ukochanej.. Gdyby nie regularnie nawiedzające go koszmary dotyczące śmierci Clary. Dlatego, w obawie o jej bezpieczeństwo unika jej. Dodatkowo umierają nowonarodzone dzieci. Charakteryzują je czarne oczy.
Czy ktoś chce zrobić armie Sebastianów a raczej Jonathanów?
Między innymi, dlatego rożni się ta cześć od poprzednich, jest bardziej mroczna, jest wiele zagadek do wyjaśnienia, dużo bólu i cierpienia. Spotykałam się ze słowami, że ta część jest beznadziejna, pisana dla zysków lub Cassandra nie ma już pomysłów na siebie. Nie powiedziałabym tego, po prostu rożni się od poprzednich, wcześniej było więcej fantastyki, więcej zapoznania się z ich kultura, Idrysem, dużo niespodziewanych przygód i zawrotów akcji.
To moja ukochana seria i nie zawiodłam się, przeczytałam ją równie szybko i z taką samą przyjemnością jak poprzednie. Warsztat pisarski jest taki sam i dzięki temu lektura jest tak przyjemna. Jace jest teraz inny, ale widać jego bezgraniczną miłość do Clary, nadal pokazuje że jest narcyzem oraz jego sarkazm jest tak mocny jak w poprzednich częściach, jednak jest go mniej dlatego też Miasto Upadłych Aniołów nie jest tak kolorowa i zabawna. To i tak nie powstrzymywało mnie przed myśleniem ''ah ten Jace, nigdy się nie zmieni.''
Simon jak zwykle wpada w tarapaty i nie spodziewałby się że osoba która w tych chwilach jest przy jego boku, to ta która zawsze okazywała ze go nie lubi.
Dodatkowo mamy nowa postać, współlokator Simona i nowy członek zespołu ale czy jest tym za kogo się podaje?
W pewnym sensie wszystko wróciło do normy, lecz prawdziwe kłopoty dopiero nadciągają.
Tak czy inaczej książkę czytało się przyjemnie, nie było tyle zawrotów akcji jak w poprzednich lecz rozpoczyna się nowy początek. Polecam ja tak samo jak i poprzednie.
"- Połamania nóg - życzył im Jace ze złośliwym uśmiechem. - Ja zaczekam tutaj i mam nadzieję, że połamię cudze."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

