Drodzy Czytelnicy!
Z okazji świąt chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia. Dużo zdrowia, szczęścia, bo szczęście jest najważniejsze oraz spełnienia marzeń. Bo wy najbardziej wiecie czego chcecie, wiec życzę Wam by wszystko zawsze szło po Waszej myśli. Dużo, dużo radości bo bycie radosnym to podstawa!
wtorek, 24 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Miasto Szkła.
Po dwóch wspaniałych częściach Darów Anioła oczywiście czułam niedosyt. Musiałam sięgnąć po kolejną część, byłam jak zahipnotyzowana. Jedyne co w moim mózgu istniało to usilna potrzeba przeczytania "Miasta Szkła". Akcja nas wciąga od samego początku.
Otóż nasza Clary wybiera się do Idrisu, miasta rodzinnego Nocnych Łowców. Clave chce ją zobaczyć po tym co stało się na statku Valentine'a. Jace robi wszystko by ją powstrzymać. Nie chce by tam szła, bo wie że Konclave ją wykorzysta do wyższych celów. Wciąga w to Simona, który podaje jej zła godzinę. Wszystko poszło źle, zamiast Clary w Idrysie znalazł się jej przyjaciel, a zdenerwowana i rozczarowana Nefilim otwiera swój własny portal używając steli i odrobiny swoich zdolności. Luke, jako honorowy zastępca ojca, którego nigdy nie miała wskakuje za nią. A muszę wspomnieć że ''przyjazdy'' do Idrisu nie mogą się odbywać za plecami Clave, bo może pójść coś nie tak. W dodatku ani Simon, ani Luke nie mogą tam przebywać. Jak zareagują na wilkołaka i chodzącego za dnia w mieście w którym mogą przebywać tylko Nefilim? I co zrobi Jace, gdy zobaczy Clary, a ona gdy dowie się że jej przyjaciel również tu jest?
Mamy okazje zobaczyć jacy są Nocni Łowcy gdy nie zabijają i jak wygląda ich rodzinne miasto. Nasi bohaterzy przeżywają przygodę za przygodą, a książka trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Było jak poprzednim razem. Gdy kończył się rozdział, albo natychmiast czytałam dalej, albo otwierałam buzie i siedziałam jak idiotka. Tyle emocji przeze mnie przeszło czytając, że nie da się opisać.
Ani razu nie pomyślałam że książka jest napisana na siłę, rozbudowana ''dla pieniędzy''. Co prawda zaskakuje i to bardzo, czasami trzeba usiąść i pomyśleć od początku co się zmieniło w historii i jak zostały zmienione fakty, ale to było coś co mi się najbardziej podobało. Bo prawda jest taka, że jeszcze nigdy nie czytałam ksiazki, która by mnie tak zaskoczyła fabułą i jej rozwojem. Może to też jest wina tego, że zawsze każdy mi spojleruje, ale nie da się ukryć, ze ta seria bije na głowę. Za co się ukłaniam dla Cassandry Clare. Wymyśliła nowy świat, kolejny do którego będę powracać prawdopodobnie przez całe życie, jeśli mi na to pozwoli.
W książce występują nowe postaci, Sebastian i rodzina Penhallow, krewni Lightwoodow. Nawet na tym się nie zawiodłam, bo każda z osób ma swoje istnienie nie bez powodu i są one opisane dokładnie i każda z nich po części zyskuje moja sympatie. Jeśli po przeczytaniu tych trzech części zapytaliby mnie, kto jest moją ulubioną postacią, zapewne odpowiedziałabym ze Jace, Isabelle, Alec i Magnus. Zawsze życzę im dobrze i rozbraja mnie ich osobowość i sposób bycia. Jeśli z trzeciej czescy miałabym kogoś wybrać, to bardzo spodobał mi się Sebastian. Ale jeżeli miałabym wymienić za co lubię każda z osób to z pewnością miałabym co opowiadać. Może to śmieszne, głupie i dziecinne ale te ksiazki są dla mnie jak rodzina i obecnie nie widzę powodu dla którego miałabym się z nimi rozstać.
''Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami.''
"- Odprowadzę cię – zaoferował się Jace. – A co do Simona, to chyba sam potrafi trafić do domu w ciemnościach... prawda, Simon?
- Oczywiście, że potrafi – odezwał się oburzony Alec, skwapliwie starając się złagodzić swój
poprzedni afront. – W końcu jest wampirem... i... – dodał. – Właśnie zdałem sobie sprawę z
tego że pewnie sobie żartowałeś. Nie zwracaj na mnie uwagi."
- Oczywiście, że potrafi – odezwał się oburzony Alec, skwapliwie starając się złagodzić swój
poprzedni afront. – W końcu jest wampirem... i... – dodał. – Właśnie zdałem sobie sprawę z
tego że pewnie sobie żartowałeś. Nie zwracaj na mnie uwagi."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

